Bardzo dobre pytanie, które zawsze stawiam sobie na początku przygotowywania scenariusza dla konkretnej grupy. Kogo trzeba będzie przeprowadzić i czym te osoby zajmują się na co dzień? Czy każda z tych osób jest zdrowa a może na coś choruje? 
Oczywiście tych wszystkich informacji zazwyczaj dostarczają mi organizatorzy, terapeuci lub pośrednicy (agencje eventowe). Nigdy nie przeprowadzam po ogniu osób chorych psychicznie, z otwartymi ranami na stopach, kobiet w ciąży i osób, którzy nie wyrażają chęci na udział w zajęciach firewalkingu. Co do osób chorych psychicznie i z poranionymi stopami rzecz jest raczej oczywista to w stosunku do kobiet "w stanie błogosławionym" moja niechęć jest raczej spowodowana niewiedzą na temat skutków uczestnictwa. Nie wiem czy przy tak silnym przeżyciu jak chodzenie po rozżarzonych węglach nie nastąpią komplikacje lub po prostu poronienie. Przeprowadzanie każdej innej grupy osób jest już oddzielną decyzją i oczywistą odpowiedzialnością.
Kolejnym problem do rozwiązania, z którym spotykałem się na początku swojej kariery jako trener (osoba przeprowadzająca) firewalkingu to był strach przed osobami w zbym młodym lub podeszłym wieku. Jednak moja długoletnia artystyczna i socjoterapeutyczna (od 1995r.) praca z ogniem pokazała mi, że dzieci od 6 roku życia mogą spokojnie uczestniczyć aktywnie w zajęciach ziania ogniem a nawet chodzenia po ogniu. Co wykorzystywałem w działaniach ulicznych z zakresu streetworkingu oraz jako wychowawca kolonijny. Biorąc po uwagę osoby starsze to nie jestem w stanie określić jaka jest górna granica. Wiem, że w moich zajęciach biorą udział osoby po 60-ce i 70-ce jednak nigdy nie mam czasu na pytanie ile uczestnik ma dokładnie lat.
Czyli wniosek mój jest taki, że uczestniczyć aktywnie w zajęciach chodzenia po rozżarzonych węglach mogą osoby, które są wstanie zrozumieć i wykonać instrukcje trenera.

Oczywiście tych wszystkich informacji zazwyczaj dostarczają mi organizatorzy, terapeuci lub pośrednicy (agencje eventowe). Nigdy nie przeprowadzam po ogniu osób chorych psychicznie, z otwartymi ranami na stopach, kobiet w ciąży i osób, którzy nie wyrażają chęci na udział w zajęciach firewalkingu. Co do osób chorych psychicznie i z poranionymi stopami rzecz jest raczej oczywista to w stosunku do kobiet "w stanie błogosławionym" moja niechęć jest raczej spowodowana niewiedzą na temat skutków uczestnictwa. Nie wiem czy przy tak silnym przeżyciu jak chodzenie po rozżarzonych węglach nie nastąpią komplikacje lub po prostu poronienie. Przeprowadzanie każdej innej grupy osób jest już oddzielną decyzją i oczywistą odpowiedzialnością.
Kolejnym problem do rozwiązania, z którym spotykałem się na początku swojej kariery jako trener (osoba przeprowadzająca) firewalkingu to był strach przed osobami w zbym młodym lub podeszłym wieku. Jednak moja długoletnia artystyczna i socjoterapeutyczna (od 1995r.) praca z ogniem pokazała mi, że dzieci od 6 roku życia mogą spokojnie uczestniczyć aktywnie w zajęciach ziania ogniem a nawet chodzenia po ogniu. Co wykorzystywałem w działaniach ulicznych z zakresu streetworkingu oraz jako wychowawca kolonijny. Biorąc po uwagę osoby starsze to nie jestem w stanie określić jaka jest górna granica. Wiem, że w moich zajęciach biorą udział osoby po 60-ce i 70-ce jednak nigdy nie mam czasu na pytanie ile uczestnik ma dokładnie lat.Czyli wniosek mój jest taki, że uczestniczyć aktywnie w zajęciach chodzenia po rozżarzonych węglach mogą osoby, które są wstanie zrozumieć i wykonać instrukcje trenera.


Będę zastanawiał się nad drzewem, które trzeba użyć przy chodzeniu po ogniu. Drewno do FireWalkingu jest dość istotne dlatego należy starannie je dobrać.
Pytaniem, które postawię będzie też czy chodzenie po ogniu tyo tylko slogan, dlatego, że faktycznie chodzimy po rozżarzonych węglach. To prawda, że wszystkie grupy w Polsce prowadzą chodzenie po żarze a nie po ogniu. Ja uczę przechodzenia po rozżarzonych węglach i w ogniu dlatego będę o tym pisał.
